Prezydent otwiera „puszkę Pandory”

przez Maria Legieć

Prezydent Karol Nawrocki zadecydował, że Aneks do raportu WSI, przez ponad trzy dekady skrzętnie ukrywany - zostanie odtajniony i podany do publicznej wiadomości. Poinformował o tym rzecznik Prezydenta Rafał Leśkiewicz. W dokumencie tym dowiemy się więcej o uczestnikach tzw. okrągłego stołu, który zakotwiczył agentów w strukturze III RP.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami dokument został przekazany marszałkom Sejmu i Senatu w celu jego zaopiniowania. Jak podkreślono, opinie te „nie mają charakteru wiążącego dla Prezydenta”, ale stanowią formalny element procedury. Jednocześnie do konsultacji trafiła wersja zanonimizowana – przygotowana zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2008 roku.

Biedroń już zapowiedział, że opinia marszałków sejmu (Czarzasty) i senatu (Kidawa-Błońska) będzie negatywna, gdyż „doprowadzi to do chaosu w Polsce”. To twierdzenie mówi już w zasadzie wszystko o obecnym państwie...

Także były szef MON Antoni Macierewicz podkreślił, że ujawnienie dokumentów jego komisji, spowoduje istną rewolucję na scenie politycznej Polski: „jest to operacja o bardzo daleko idących konsekwencjach i dużej politycznej trudności”.

To będzie otwarcie puszki Pandory. W środku będą nazwiska, powiązania, konta, transakcje, donosy i - układ, który od lat trzyma Polskę za gardło. Aneks do raportu WSI (ten tajny, kilkusetstronicowy dodatek z listami współpracowników z Aneksu nr 16 i innymi) to nie jest jakaś akademicka historyjka o służbach. To bomba atomowa niszcząca reputacje, biznesy i wpływy, to blisko 900 stron pokazujących jak dalece, w jakim zakresie nie tylko politycznym, ale i gospodarczym i społecznym agentura kontroluje nasze państwo.

Dowiemy się, jak przy okrągłym stole przehandlowano niezawisłość Polski, jak pokonano środowisko premiera Jana Olszewskiego, stosując metodę „dogadania się”, co zostało przypieczętowane podczas tzw. „Nocnej Zmiany” z 4 na 5 czerwca 1992 słynnym wezwaniem Donalda Tuska: „Panowie, policzmy głosy”. Upublicznienie tego dokumentu pokaże nam być może, kto i jak przekształcił strukturę komunistyczną w strukturę kapitalistyczną – niby liberalną, gdy tak naprawdę olbrzymia część własności gospodarczej została przekazana ludziom z aparatu komunistycznego, żeby tworzyć nowe państwo zależne od tych, którzy byli ludźmi Moskwy.

Kogo konkretnie to zdemaskuje? Najboleśniej dotknie osoby związane ze środowiskami politycznymi rządzącymi w latach 1980–2005, a także przedstawicieli środowisk medialnych i biznesowych z tamtych lat: oligarchów i biznesmenów, mafii paliwowej, alkoholowej, handlarzy bronią, tych, którzy robili gigantyczne interesy dzięki protekcji WSI. Fortuny wyrosłe z FOZZ, nielegalnego handlu, prania pieniędzy i „prywatyzacji”. Odtajnienie pokaże, jak wielu „samodzielnych” milionerów tak naprawdę było słupami albo beneficjentami wojskowej bezpieki i sowieckich interesów. Ich imperia runą w PR-owym sensie – akcje, kontrakty, wizerunek. Ale czy runa również materialnie?

Poznamy nazwiska polityków z establishmentu III RP, którzy grali w tę samą grę. Zdemaskowane zostaną media i opiniotwórcy — dziennikarze, właściciele wydawnictw, którzy dostali „pomoc” od WSI w zakładaniu gazet, stacji, portali; ci, którzy przez lata bronili starego układu, atakowali raport Macierewicza jako „paranoję” i „polowanie na czarownice”. Nagle okaże się, że ich kariery śmierdzą agenturą. Upokorzenie totalne – bo ich wiarygodność legnie w gruzach.

Aneks do raportu WSI ukaże środowiska i tzw. „salon” - byłych funkcjonariuszy, ich rodziny, współpracowników, którzy po 1989 r. świetnie się urządzili w biznesie, administracji, dyplomacji i organizacjach pozarządowych (NGO). Kilka tysięcy nazwisk – to nie garstka, to cała sieć, która kontroluje polskie państwo.

Ci, którzy do dziś żyją z mitu „transformacji ustrojowej” i „zielonej wyspy”, dostaną prawdą w twarz. Bo cały ten ich „sukces” oparty był na działalności agenturalnej, handlu wpływami i zdradzie interesu państwa na rzecz prywatnych kieszeni i moskiewskich wpływów.

To nie plotki, tylko dokumenty komisji Macierewicza. Ich autobiografie, pomniki i poczucie moralnej wyższości rozsypią się jak domek z kart. Mają się czego bać,

To nie zaboli zwykłego człowieka – on i tak czuł, że coś śmierdzi. Zaboli tych na szczycie piramidy, którzy przez lata udawali, że są czyści, demokratyczni, „europejscy”...

Będzie bolało jak diabli. A ze boli - jedna wypowiedź na potwierdzenie: Leszek Miller w programie „Fakt Live”: „Ja bym tego nie robił (..) to wynika z takiej klasycznej zasady służb wywiadowczych, że trzeba chronić źródła i metody, nawet w materiałach historycznych. (...) Jest też kontekst geopolityczny. Mam na myśli napięcia z Rosją, wojnę hybrydową, ujawnienie starych kontaktów i metod. Może dostarczyć materiału wywiadowczego wszystkim naokoło, którzy będą z tego korzystać (...) Wielu prezydentów (Kaczyński, Komorowski) nie chciało tego publikować. Karol Nawrocki bierze za to oczywiście odpowiedzialność i wszelkie ryzyko, ale mnie się wydaje, że suma ryzyka przekracza sumę korzyści.

Karol Nawrocki, decydując się na publikację aneksu do raportu o likwidacji WSI, oczywiście bierze na siebie nie tylko odpowiedzialność formalną, ale też realne konsekwencje polityczne. Publikacja może być bowiem postrzegana jako próba domknięcia pewnego rozdziału -ujawnienia mechanizmów działania służb i zwiększenia transparentności życia publicznego. Opublikowanie dla jednych będzie próbą ujawnienia mechanizmów działania dawnych służb i ich wpływu na państwo. Dla innych – potencjalnym źródłem chaosu, sporów i nieprzewidywalnych skutków.

Czy to ujawnienie będzie krokiem w stronę większej przejrzystości życia publicznego i rozliczenia przeszłości? Czy to raczej decyzja, która otworzy nowe konflikty i pogłębi podziały?

Na to pytanie odpowiedź poznamy dopiero wtedy, gdy dokument ujrzy światło dzienne.

//

Wróć

Wydarzenia

> Maj 2026 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31