Koniec HateAid?
przez James Wilson
Administracja Trumpa zakazała szefom finansowanej przez rząd federalny organizacji „Trusted Flagger” - „Hate Aid” podróżowania do Stanów Zjednoczonych.
Za: Pauline Voss – artykuł w Public News z 26 grudnia 2025 r.
Left-Wing German Politicians Used “HateAid” To Censor Their Enemies And Then Lied About It
[Lewicowi niemieccy politycy wykorzystali „HateAid” do cenzurowania swoich przeciwników, a następnie skłamali na ten temat.]
Amerykańscy i europejscy „postępowi” politycy zareagowali z gniewem na ogłoszoną na początku tego tygodnia decyzję administracji Trumpa o odmowie wydania wiz podróżnych osobom, które według niej są zaangażowane w działalność kompleksu cenzury. Rzecznik Komisji Europejskiej powiedział, że „zdecydowanie potępia decyzję Stanów Zjednoczonych” i że „wolność słowa jest podstawowym prawem w Europie i wspólną podstawową wartością Stanów Zjednoczonych i całego demokratycznego świata”.
Ta historia jest ważna dla amerykańskiego społeczeństwa, zarówno dlatego, że to, co wydarzyło się w Europie, stanowi ostrzeżenie przed tym, co może się wydarzyć w Stanach Zjednoczonych, jak i dlatego, że działania administracji Trumpa zaostrzyły konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Europą.
Stany Zjednoczone objęły zakazem podróżowania Annę-Lenę von Hodenberg i Josephine Ballon z niemieckiej organizacji non-profit HateAid. „Nie damy się zastraszyć rządowi, który wykorzystuje oskarżenia o cenzurę, aby uciszyć tych, którzy bronią praw człowieka i wolności słowa” – oświadczyły.
Niemieccy politycy i media od lat wychwalają HateAid. W 2024 r. grupa medialna BILD przyznała Hodenberg nagrodę „Złoty wizerunek kobiety”. W październiku tego roku prezydent Niemiec przyznał Hodenberg Federalny Krzyż Zasługi, wysokie odznaczenie, za „wzmacnianie podstawowych wartości demokratycznych w Internecie” i „działania na szczeblu UE na rzecz bezpiecznego i demokratycznego Internetu”.
W czerwcu tego roku rząd nadał organizacji HateAid status „zaufanego zgłaszającego” (czyli mówiąc brutalnie: „zaufanego szpicla”!) zgodnie z unijną ustawą o usługach cyfrowych (DSA), która zezwala na cenzurę. Status zaufanego zgłaszającego daje organizacji prawo do priorytetowego traktowania jej zgłoszeń przez platformy mediów społecznościowych i zmusza operatorów do szybkiego działania w przypadku zgłoszenia komentarzy przez HateAid. HateAid staje się w ten sposób swego rodzaju internetowym szeryfem.
Powoli, ale wytrwale, HateAid odniosło sukces w kształtowaniu dyskursu na temat wolności słowa w Niemczech i dodaniu odwagi politykom, którzy uważają, że mają prawo zwalczać niepożądane opinie. „Wolność słowa wymaga granic” – powiedział Ballon. „Niewielka grupa ludzi może polegać na nieograniczonej wolności wypowiadania się, podczas gdy wszyscy inni są przerażeni i zastraszeni”.
W jaki sposób HateAid stała się tak potężna? Kto naprawdę za tym stoi?
Tajemnica, cenzura i konflikty interesów
Chociaż platformy nie mają obowiązku usuwania zgłoszonych treści, istnieje ryzyko „nadmiernego blokowania”: mogą one usuwać zbyt wiele treści, zamiast zbyt mało, aby uniknąć problemów prawnych, ograniczając w ten sposób wolność słowa.
Czerwcowy raport niemieckiej Federalnej Agencji Sieciowej potwierdził te obawy. Stwierdzono w nim, że co najmniej 1400 użytkowników złożyło oficjalne skargi dotyczące ograniczenia lub usunięcia ich postów bez podania przyczyny — co stanowi oznakę właśnie tego rodzaju cenzury, przed którą ostrzegali obserwatorzy w związku z DSA.
Jednak dla organizacji HateAid przepisy DSA nie są wystarczające. W opublikowanym niedawno artykule organizacja skarży się, że platformy nie usunęły połowy treści zgłoszonych przez HateAid. Autorzy artykułu wydają się uważać, że tylko oni powinni mieć prawo do określania, co jest przestępstwem, a co nie. Fakt, że platformy mają prawo do wyciągania innych wniosków prawnych, jest dla HateAid irytujący.
Dochodzenie, które Paulina Voss przeprowadziła dla NIUS, nowej niezależnej niemieckiej organizacji informacyjnej, ujawniło, że rząd niemiecki przekazał HateAid co najmniej pięć milionów euro od momentu jej powstania w 2018 roku. Pieniądze te przeznaczane są na doradztwo prawne, postępowania sądowe i badania dotyczące domniemanej „nienawiści w Internecie”.
HateAid otwarcie współpracuje z niemieckim odpowiednikiem FBI, Federalnym Urzędem Policji Kryminalnej (BKA).
HateAid nie jest jedyną organizacją tego typu. Pierwszym zaufanym sygnalizatorem zatwierdzonym przez rząd federalny była organizacja „REspect”, która otrzymała ponad milion euro z pieniędzy podatników. REspect otwarcie współpracuje również z BKA, przekazując niepożądane komentarze nie tylko platformom, ale bezpośrednio organom ścigania.
„Nielegalne treści, mowa nienawiści i fałszywe wiadomości mogą być usuwane bardzo szybko i bez biurokratycznych przeszkód” – powiedział szef Federalnej Agencji Sieciowej.
„REspect!” działa zatem jako zewnętrzny organ śledczy posiadający uprawnienia quasi-państwowe, ale niepodlegający ścisłym regulacjom obowiązującym agencje publiczne. Jego logo przez długi czas przypominało czerwoną gwiazdę komunistów.
NIUS odkryło, że szef „REspect”, Ahmed Gaafar, jest muzułmańskim uczonym z Egiptu, który studiował na Uniwersytecie Al-Azhar, powszechnie uważanym za wylęgarnię radykalnego islamizmu, i pozował ze zwolennikiem Hamasu. Wkrótce po mianowaniu Trusted Flagger pojawiło się nagranie z 2021 r., w którym Gaafar przyznał, że biuro naciska również na usuwanie postów, które nie mają charakteru przestępczego: „Jeśli nie ma to związku z przestępstwem, to z pewnością złożymy wniosek o usunięcie do dostawcy” – powiedział Gaafar w rozmowie z ARD.
Jeśli chodzi o HateAid, to powstała ona z lewicowej grupy kampanii „Campact e.V.”, która otwarcie poświęca się walce z „prawicą”. Anna-Lena von Hodenberg pracowała dla Campact, zanim w 2018 roku współzałożyła HateAid. Połowa kapitału zakładowego pochodziła z tego stowarzyszenia, które do dziś posiada około 33 procent udziałów w HateAid.
Campact prowadzi kampanię przeciwko konserwatywnej opozycji za pomocą petycji, wieców i swojej strony internetowej: przed wyborami federalnymi w 2025 r. Campact rozpoczęło kampanię przeciwko ówczesnemu liderowi opozycji Friedrichowi Merzowi (CDU). Domaga się również rozważenia procedury zakazu działalności partii AfD.
Podczas kilku kampanii wyborczych wschodnich landów Niemiec w 2024 r. organizacja Campact przekazała setki tysięcy euro kandydatom z SPD, Partii Zielonych i Partii Lewicy. Na zbliżające się wybory do parlamentów krajowych w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim w 2026 r. zebrała już milion euro na fundusz „No-AfD”.
Chociaż są to prywatne darowizny, a nie fundusze publiczne, powiązania z HateAid budzą wątpliwości. W końcu organizacja, której udziałowcem jest Campact, otrzymała miliony z funduszy podatników pod kierownictwem Partii Zielonych. Budzi to podejrzenie, że Campact zaoszczędził własne środki dzięki dotacjom publicznym, pozostawiając więcej pieniędzy na wsparcie Partii Zielonych. Campact i HateAid stanowczo zaprzeczają tym zarzutom.
Te ścisłe powiązania z partiami lewicowymi sprawiają, że wielu obserwatorów postrzega HateAid jako finansowaną przez państwo organizację lewicowo-zieloną. HateAid utrzymuje również bliskie relacje nie tylko z partiami lewicowymi, ale także z ich pracownikami.
Wśród klientów HateAid znajduje się wielu lewicowych polityków, od przedstawicieli Partii Zielonych, takich jak Robert Habeck, Volker Beck, Claudia Roth i Renate Künast, po Sawsan Chebli z SPD. HateAid nie informuje opinii publicznej o charakterze udzielanego wsparcia.
HateAid twierdzi, że jedynie pomaga politykom w podejmowaniu działań prawnych przeciwko przestępstwom związanym z wypowiedziami. Jednak konflikt interesów jest oczywisty: HateAid wielokrotnie pomagała politykom Partii Zielonych w walce z wypowiedziami obywateli, podczas gdy ówczesna minister ds. rodziny Lisa Paus – członkini Partii Zielonych – była jednocześnie odpowiedzialna za przyznawanie funduszy tej organizacji.
W tym okresie doszło do szczególnie burzliwej współpracy: HateAid udzieliła bezpłatnego wsparcia ówczesnemu ministrowi gospodarki i wicekanclerzowi Robertowi Habeckowi (partia Zielonych). W okresie od kwietnia 2023 r. do lipca 2024 r. minister złożył ponad 700 wniosków o wszczęcie postępowania karnego – niektóre za pośrednictwem swojego biura parlamentarnego, inne za pośrednictwem ministerstwa.
Dokumenty uzyskane przez NIUS w wyniku wniosku o udzielenie informacji publicznej również wskazują, że REspect jest przede wszystkim organizacją zajmującą się ochroną polityków. Być może właśnie dlatego rząd wybrał ją jako zaufanego „zgłaszającego”. Dane przekazane Federalnej Agencji Sieciowej pokazują, że w 2023 r. politycy - 4314 zgłoszeń – stanowili największą grupę, w imieniu której zgłaszano niepożądane komentarze.
Habeck należy do grona polityków, którzy rutynowo podejmują działania prawne przeciwko legalnym przejawom wyrażania opinii: podpisał skargę karną przeciwko emerytowi Stefanowi Niehoffowi, który udostępnił mem nazywający go „kretynem”, co spowodowało przeprowadzenie na emeryta nalotu o świcie.
Habeck złożył również skargę przeciwko felietoniście Weltowi Rainerowi Meyerowi (znanemu również jako Don Alphonso), ponieważ Meyer napisał, że Habeck jest „ministrem gospodarki, który nie wyróżniałby się negatywnie wśród tłumu alkoholików na dworcu kolejowym”. Złożył kolejną skargę, twierdząc, że jego „honor został naruszony” przez rozgniewanego obywatela, który opublikował emoji przedstawiające kupę pod jednym z jego tweetów.
NIUS zapytał organizację HateAid, jakie usługi świadczyła na rzecz Habecka i jaka była ich wartość pieniężna. Organizacja odmówiła odpowiedzi. HateAid nie podaje również, w jakich sprawach dotyczących rzekomych wykroczeń związanych z wypowiedziami udzieliła pomocy Habeckovi. HateAid jest przejrzysta tylko wtedy, gdy zajmuje się jednoznacznymi zniewagami – wszystkie inne sprawy pozostają owiane tajemnicą.
Rząd SPD, Zielonych i FDP był w pełni świadomy tego, jak wybuchowe było poparcie dla Habecka. Aby to ukryć, posłużył się kłamstwem. W odpowiedzi na pisemne zapytanie posła AfD Martina Rennera Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdziło: „Rząd federalny nie posiada informacji, aby członkowie rządu federalnego korzystali z usług HateAid gGmbH w tym zakresie od 2018 roku”.
Łatwo jest obalić to twierdzenie, ponieważ współpraca z Habeckiem była już publicznie znana. HateAid próbowało następnie zakwestionować część doniesień NIUS w sądzie, ale przegrało. Obie strony wydają się chętne do ukrywania bliskich powiązań organizacji z lewicowymi politykami, gdy sytuacja staje się zbyt niewygodna.
Zbieżność interesów HateAid i lewicowych członków rządu stała się ponownie widoczna w lutym 2024 r., kiedy to wypowiedzi ówczesnej minister ds. rodziny Paus podczas konferencji prasowej wywołały dreszcze u jej politycznych przeciwników. Okazją do tego była prezentacja badania zatytułowanego „Głośniejsza nienawiść – cichsze wycofanie się: jak nienawiść w Internecie zagraża demokratycznej debacie”. HateAid było współwydawcą tego badania.
Paus powiedziała zgromadzonym dziennikarzom: „Chcemy również wziąć pod uwagę fakt, że nienawiść w internecie może występować poniżej progu odpowiedzialności karnej. Wielu wrogów demokracji doskonale wie, co nadal mieści się w zakresie wolności słowa w mediach społecznościowych”. Jej słowa zapowiadają zakrojony na szeroką skalę atak rządu na wolność słowa w nadchodzących latach. Paus nadaje ton debacie, w której odpowiedzialność karna – kluczowe ograniczenie praworządności – zostaje zastąpiona subiektywnymi odczuciami jako miarą tego, czy wypowiedź jest uzasadniona.
Samo badanie dostarcza argumentów na poparcie tej tezy. Definiuje ono „nienawiść w internecie” wyłącznie na podstawie subiektywnych odczuć osób, które twierdzą, że są jej ofiarami. Wśród stwierdzeń uznanych za „nienawistne” znajdują się twierdzenia, że islam podbija Europę, że migranci powinni opuścić Niemcy lub że własna kultura jest lepsza. Uzasadnione stanowiska – podzielane w całości lub częściowo przez miliony konserwatystów w całym kraju – są w ten sposób przekształcane w nieuzasadnioną nienawiść. W związku ze zbliżającymi się wyborami stanowymi i europejskimi autorzy wyrażają „oczekiwania” wobec decydentów politycznych: istnieje „pilna potrzeba podjęcia działań przeciwko nienawiści w internecie”.
Wkrótce HateAid otrzymało szansę, aby przekształcić tę rzekomą „potrzebę działania” w rzeczywistość i pomóc w budowie niemieckiego kompleksu cenzury. Aby wdrożyć DSA w Niemczech, Federalna Agencja Sieciowa – kierowana przez polityka Partii Zielonych i sojusznika Habecka, Klausa Müllera – powołała radę doradczą. Według agencji organ ten „doradza DSC i innym właściwym organom w fundamentalnych kwestiach dotyczących stosowania i egzekwowania europejskiej ustawy o usługach cyfrowych”. Jednym z jej członków jest Josephine Ballon. W ten sposób dyrektor HateAid zyskuje wpływ na konkretne wdrażanie prawa UE w Niemczech. Federalna Agencja Sieciowa nadal wymienia Ballon jako członka rady doradczej, ale HateAid twierdzi, że nie jest ona członkiem od października.
Wytyczne wydane przez Federalną Agencję Sieciową dotyczące certyfikacji zaufanych szpicli odzwierciedlają ten sam antywolnościowy sposób myślenia, z którego znana jest organizacja HateAid. Słowo „przestępca” nie pojawia się ani razu. Zamiast tego wytyczne wymieniają kategorie „treści zabronionych”, w tym „negatywny wpływ na dyskurs obywatelski lub wybory”, „mowę nienawiści” i „ingerencję zagraniczną” – niejasne terminy nieznane w kodeksie karnym, ale idealne do tworzenia atmosfery zastraszania.
Każdy, kto dokładnie przyjrzy się działalności HateAid, zauważy, że organizacja ta cieszy się przychylnością rządu z jednego powodu: umożliwia ona władzy przedstawienie walki z krytykami rządu jako aktu demokracji.
Koniec nienawiści
W odpowiedzi na doniesienia NIUS, organizacja HateAid próbowała latem ją cenzurować za pośrednictwem sądów. Sprzeciwiła się ona doniesieniu, że „HateAid jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością typu non-profit, która do 2024 r. otrzymała około 4,7 mln euro z pieniędzy podatników”. Organizacja twierdziła, że stwierdzenie, iż „pomaga ona przede wszystkim lewicowym politykom w podejmowaniu działań przeciwko wypowiedziom obywateli” jest nieprawdziwe i spowoduje „poważną i trwałą szkodę” dla HateAid, ponieważ tylko niewielki odsetek osób wspieranych przez HateAid to politycy.
Jednak Sąd Krajowy w Berlinie orzekł na korzyść NIUS. Stwierdził, że oświadczenie to było „dopuszczalnym wyrażeniem opinii”, ponieważ istniały „wystarczające powiązania faktyczne” dla takiej opinii. W końcu HateAid otwarcie przyznaje się do pomocy urzędnikom i wybranym przedstawicielom władzy. Sąd podkreślił również „interes publiczny” NIUS oraz „wolność prasy i mediów”, które „zostałyby zasadniczo naruszone”, gdyby sąd opowiedział się po stronie powoda. Innymi słowy, HateAid próbowało cenzurować uzasadnione opinie i ograniczać wolność prasy.
Narracja, którą HateAid wprowadził do głównego nurtu, składa się z trzech prostych zasad:
- Cenzura to „wolność słowa”.
- Wolność słowa bez cenzury to „nienawiść”.
- Zniesienie cenzury jest „atakiem na wolność słowa”.
Obecnie sytuacja ulega zmianie. Rząd Stanów Zjednoczonych nałożył sankcje podróżnicze na dyrektorów zarządzających HateAid, co stanowi ważny pierwszy krok w kierunku zakończenia działalności niemieckiego kompleksu cenzury.
Zlecając cenzurę finansowanym ze środków publicznych, ale prywatnym organizacjom, UE i jej państwa członkowskie stworzyły system, który zastrasza obywateli, unikając jednocześnie zwykłych mechanizmów nadzoru stosowanych wobec organów państwowych. HateAid odegrało kluczową rolę w budowaniu tego systemu. Aby zrealizować postulat Komisji Europejskiej, że „wolność wypowiedzi jest podstawowym prawem w Europie”, rządy i politycy nie powinni już finansować HateAid ani współpracować z tą organizacją w jakikolwiek sposób.