Trump w Davos i Polska w ogonie Europy.

przez Maria Legieć

Davos

Przez ostatnie miesiące od wyborów prezydenckich w USA niemiecki establishment i jego media przekazywały i utrwalały w niemieckim społeczeństwie ponury, zniechęcający i odpychający obraz kraju za wielką wodą i nowo wybranego szeryfa USA: Do artykułów dołączano niezmiennie zdjęcia Trumpa z niesympatycznym wyrazem twarzy, z wykrzywioną sylwetką, z otwartymi ustami. Od obrazu Ameryki wiał chłód, groźba łamania demokracji i cała masa nieprzewidywalnych katostrof. Donoszono, że: „Donald Trump demontuje związki USA z Zachodem Europy”.

W grudniu ub. roku tygodnik „Der Spiegel” ostro wypowiedział się o nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, wytykając w niej ataki Trumpa na Europę, o której miał się wyrazić, że „stoi na skraju upadku zarówno politycznego jak i gospodarczego a także cywilizacyjnego”. Szczególnie zabolała niemieckich dziennikarzy krytyka Unii Europejskiej za ograniczanie w niej „wolności politycznej”, trwanie w fałszywej narracji, że „planeta płonie” i w nieuporządkowanej polityce migracyjnej. „FAZ” stwierdziła: „Europa musi się bronić”, a w sukurs temu zawołaniu pospieszył „Der Spiegel” w artykule o wiele mówiącym tytule: „Jak Unia Europejska może się bronić przed Trumpem”. Postawę mediów wobec Trumpa ujął krótko redaktor Kiefer (www.markus-kiefer.eu) w ten sposób: „Medilana prezentacja Donalda Trumpa jest głównie negatywna”.

W styczniu 2026, jak każdego roku odbyło się Światowe Forum Ekonomiczne (ang.World Economic ForumWEF) w szwajcarskim Davos - konferencja najbogatszych i najbardziej wpływowych światowych osobistości ze świata polityki, biznesu, nauki i społeczeństwa obywatelskiego.

Wśród nich - Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump z największą w historii tej imprezy oficjalną delegacją. Świat wstrzymał oddech. Prezydent USA pojawił się ze starannie przygotowanym planem. Jego pokerowe zagrywki na arenie międzynarodowej ułożyły się w schemat: zaskoczyć, skrytykować, pogłaskać... i przekonać!

Prezes Światowego Forum Ekonomicznego Boerge Brende rozpoczął konferencję słowami: „Dialog nie jest luksusem w czasach powszechnej niepewności, jest pilną koniecznością, zwłaszcza że jesteśmy w krytycznych momentach dla współpracy międzynarodowej

Poruszono tematy: wojna celna i napięcia wokół Grenlandii, przyszłość Strefy Gazy, Wenezueli, a także relacje USA z Unią Europejską.

I oto już po kilkugodzinnym przebiegu konferencji - diametralnie inny przekaz obrazów z kurortu Davos z Donaldem Trumpem w roli głównej. W niemieckojęzycznej prasie przewrót niemal rewolucyjny: Trump nie jest już potworem o błyszczących, złych oczach i głupawym uśmiechu. Ze Szwajcarii płynie narracja: „Trump hat in seinem ersten Jahr aussenpolitisch viel erreicht”-Trump w swoim pierwszym roku osiągnął wiele w polityce zagranicznej.” Dziennik „Tagesschau” z 20 stycznia - stwierdza: „Eine neue Weltordnung - nach nur zwölf Monaten” - „Nowy światowy porządek - po tylko dwunastu miesiącach rządzenia”.

O zaproponowanym przez prezydenta USA projekcie utworzenia Rady Pokoju - padają takie komentarze w prasie (tu -„Deutsche Welle”): „Inicjatywa Trumpa jako konkurencja dla ONZ?”, w których politycy wyrażają jeszcze wątpliwość w sensowność tego tworu, podejrzewając, że Trump ma zamiar zdegradować tę organizację. Trzeba dodać, że Organizacja Narodów Zjednoczonych znalazła się rzeczywiście w ogniu krytyki Trumpa. Jest postrzegana jako  „powolna, zbiurokratyzowana i często sparaliżowana”. Natomiast Rada Pokoju Trumpa, z nim jako jedynym przywódcą, mogłaby  „szybciej zawierać porozumienia z uczestnikami konfliktów” - jak wyraził się Trump. Europa zrozumiała, że jest to zapowiedź nowej ery w stosunkach międzynarodowych, w których niezbędne jest także utrzymanie  NATO - do czego mają  się przyczynić Niemcy, jak obiecał ich kanclerz Friedrich Merz, ogłaszając „Europa może współdecydować o przyszłości. Aby przetrwać, musimy zmierzyć się z surową rzeczywistością i określić kurs z jasnym realizmem” a „w obecnej sytuacji nie może być mowy o ‘kontynuowaniu dotychczasowej polityki obronnej’. Europejczycy muszą teraz wyciągnąć konsekwencje i wzmocnić swoje zdolności obronne oraz konkurencyjność gospodarczą. Unia Europejska, europejska część NATO, musi być zdolna do samodzielnej obrony” i  „Niemcy chcą przyczynić się do utrzymania NATO” - musiał wyznać niemiecki kanclerz, niejako zmuszony do tego przez Prezydenta USA  krytykującego opory państw unijnych w finansowaniu sojuszu. I dalej - zainspirowany postawą Trumpa: „siła Europy opiera się na bezpieczeństwie, konkurencyjności i jedności. Teraz chodzi o szybkie inwestycje w obronność oraz wzmocnienie konkurencyjności gospodarek”. A więc nie chodzi o zielony ład, nie o ocieplenie planety i prawa do zwierania małżeństw par jednopłciowych!

Po skończonej konferencji w Davos wyczuwa się w prasie, że zapowiadany wcześniej przez media „stan wojenny” został zastąpiony przez „postęp”; obraz Trumpa przedstawiony jest wprawdzie „nie jako sympatyczny - ale sympatyczniejszy, niż się spodziewano” - tak pisze „Neue Zürcher Zeitung”. Wszyscy zrozumieli, że jak powiedział Friedrich Merz: od teraz zaczęła się epoka wielkich mocarstw: „rozpoczęła się nowa era - i USA jest jej rzecznikiem i wodzem”.

A tak podsumowano rolę Trumpa i USA we współczesnym świecie: „Po zbombardowaniu irańskich obiektów nuklearnych i porwaniu wenezuelskiego dyktatora Maduro każdy łotr wie, że szeryf mówi poważnie. Stany Zjednoczone znów są niekwestionowanym supermocarstwem” - to też „Neue Zürcher Zeituung”.

Niedawne wezwania do obrony przed Trumpem - zastąpiły słowa uznania dla Ameryki pod jego wodzą. W szwajcarskiej gazecie NZZ powiedziano: „Ameryka aż dwukrotnie pokazała, że potrafi osiągać swoje cele precyzyjnie i przy ograniczonym użyciu siły. Nie ma to żadnego porównania z hazardzistą Putinem, który z impetem wpadł w ukraińskie bagno, w którym tkwi już od czterech lat.”

Czołowi przywódcy państw i rządów Unii Europejskiej „zmiękli”, zwłaszcza gdy Trump zadeklarował: „Nie nałożę ceł, które miały wejść w życie 1 lutego”. Prasa chętnie podaje informacje, że na skutek rezygnacji z zapowiedzianych wcześniej ceł giełda na Wall Street poszła mocno w górę po tym, jak prezydent Donald Trump odwołał w Davos nowe cła na europejskie towary, informując jednocześnie, że osiągnięto porozumienie w sprawie Grenlandii.

Na zmianę tonu wypowiedzi niemieckiej prasy miała niewątpliwie ta ostatnia wiadomość. Trump ogłosił zgromadzonym, że nikt poza Stanami Zjednoczonymi nie jest w stanie ochronić Grenlandii. Dlatego chce ją kupić od Danii. Potwierdził tym samym swoje od dawna znane stanowisko i zażądał natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji zakupowych. W poprzednich wypowiedziach Trump nie precyzował, czy w sprawie Grenlandii również ucieknie się do środków militarnych. W Davos wykluczył jednak taką możliwość: „Nie muszę, nie chcę i nie będę używał siły”. „Pozostaje jednak zagadką, w jaki sposób Trump zamierza osiągnąć swój cel innymi środkami” - pyta „Tagesschau.de”. Trump, znając podejrzenia mediów, że zależy mu na zasobach naturalnych tego regionu - zaprzeczył temu, nazywając je „błędnymi”. Powiedział, że jego celem jest wyłącznie bezpieczeństwo Arktyki i wzmocnienie pozycji Ameryki wobec Rosji i Chin. Gdyby Grenlandia znalazła się pod kontrolą USA, skorzystałoby na tym też całe NATO” – podkreślił. Poinformował też, że za negocjacje w sprawie Grenlandii będą odpowiadać m.in. wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz stanu USA Marco Rubio i specjalny wysłannik Steve Witkoff. Ważna dla poluzowania napięcia na Konferencji była również publikacja na platformie Truth Social, gdzie Donald Trump napisał, że w wyniku „bardzo owocnego spotkania” z sekretarzem generalnym NATO  Markiem Rutte „już ustalono ramy przyszłego porozumienia w sprawie Grenlandii”.

Na zakończenie przytoczę jeszcze jedną, mocną wypowiedź prasową: (...) prezydent przywrócił długo osłabianą amerykańską zdolność odstraszania. Koniec z wahaniem, jak za Bidena, koniec z pustymi groźbami, jak za Obamy”. „Prezydent USA pokazał nam, że Europa jeszcze przez długi czas pozostanie zależna od Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa”.

A Polska? Tu rządzi „koalicja 13 grudnia” i w zasadzie to cały komentarz. Polska jest teraz jeszcze potrzebna do przerzutu broni i pomocy na Ukrainę, gdzie Amerykanie już realizują potężne inwestycje. A potem? Na dzisiejsze polskie „elyty” nie ma co liczyć.

//

Wróć

Wydarzenia

> Luty 2026 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28