Kleptokracja – dosłownie: „władza złodziei”
przez James Wilson
Termin „kleptokracja”, który pojawia się w ostatnich dniach, doskonale pasuje do pseudodemokratycznej demokracji organizacji pozarządowych.
Czym są organizacje pozarządowe – proste wyjaśnienie?
Organizacje pozarządowe (NGO) to organizacje działające niezależnie od instytucji państwowych i rządów.
Ta niezależność jest kluczową cechą, ponieważ daje organizacjom pozarządowym swobodę skupienia się w pełni na realizacji swoich misji. Organizacje pozarządowe realizują cele społeczne, polityczne lub ekologiczne, nie dążąc przy tym do osiągnięcia zysku. Wykonują one ważną pracę, która często nie jest w pełni realizowana przez instytucje państwowe. Tyle w teorii, ponieważ wszystkie największe NGO dotowane są hojnie przez rządy lub partie polityczne, są więc bezpośrednio lub pośrednio uzależnione!
Tak zwane organizacje pozarządowe wcale nie są w wielu przypadkach organizacjami pozarządowymi, lecz przedłużeniem lewicowych partii, które umieściły w nich swoich ludzi, którzy w sposób całkowicie bezczelny i bez skrupułów wzbogacają siebie i swoich faworytów, a wszystko to kosztem podatników.
W przeciwieństwie do polityków lewicowych, tych organizacji pozarządowych nie da się odwołać ani pozbawić władzy. Nawet świeżo wybrany kanclerz z CDU nie jest w stanie zburzyć tej niedemokratycznej struktury, chociaż przed wyborami obiecał coś zupełnie przeciwnego.
W tym sensie organizacje pozarządowe są przeciwieństwem „demokracji” i w najmniejszym stopniu nie odzwierciedlają „społeczeństwa obywatelskiego”. Takie określenia to czysta nowomowa w stylu Orwella, zaś „nasza demokracja” to określenie przyniesione do nas przez Armie Czerwoną...
Demokracja przeżywa dziś kryzys z dwóch powodów:
- Po pierwsze wynika to z braku demokratycznej legitymacji władzy organizacji pozarządowych.
- Z drugiej strony prawa suwerenne i demokratyczne uprawnienia decyzyjne są przekazywane organizacjom ponadnarodowym, gdzie niewybrani urzędnicy i przedstawiciele organizacji pozarządowych dyktują, jak ma wyglądać rzeczywistość.
W ten sposób zwykli obywatele tracą możliwość wprowadzenia zmian za pomocą karty do głosowania lub karty referendalnej. Identyczny model posiada Unia Europejska: statut stowarzyszenia i finansowanie przez rządy państw członkowskich.
Nie zapominajmy, że rządy finansują to wszystko z podatków, a więc z pieniędzy wyciąganych nam pod różnym pretekstem z kieszeni.