Badania obnażyły szaleństwo UE!
przez Helen Lewis
Politechnika w Monachium (TUM) – według światowych rankingów najlepsza uczelnia w UE – zaprezentuje we wtorek w stolicy Bawarii badanie o nieco skomplikowanym tytule „Defosylizacja zamiast dekarbonizacji”. Jednak według informacji gazety „BILD” wyniki pracy czołowych naukowców są naprawdę znaczące, ponieważ stanowią bezkompromisowe rozliczenie błędów unijnej polityki klimatycznej w sektorze motoryzacyjnym od 2019 roku.
Rektor TUM, profesor Thomas Hofmann, który zainicjował badania, podsumowuje w zaproszeniu na wtorkową konferencję prasową: „Opublikowana właśnie biała księga TUM wskazuje na istotne błędy w kierowaniu europejską polityką w zakresie strategii klimatycznej. Główny punkt krytyki ze strony czołowych naukowców: samochody elektryczne, w przeciwieństwie do założeń zawartych w rozporządzeniu UE w sprawie klimatu 2019/631, NIE są bezemisyjne pod względem CO₂ i tym samym NIE są neutralne dla klimatu!
W podsumowaniu badania przeprowadzonego przez TUM, do którego dotarła gazeta „BILD”, stwierdzono: „Systematyczna analiza 19 badań i 47 scenariuszy wykazała, że pojazdy z napędem elektrycznym na akumulatorach co prawda zazwyczaj zmniejszają emisję CO₂ w porównaniu z pojazdami spalinowymi, ale średnio tylko o 41 procent.”
BUM! Jest to bowiem dalekie od neutralności klimatycznej, którą UE przypisuje elektromobilności i którą odpowiednio uwzględnia w swoich przepisach dotyczących ochrony klimatu od 2019 roku. Tym samym badania te, które według TUM są „obecnie najobszerniejszym opracowaniem opartym na najbardziej wiarygodnych danych dotyczących tego tematu”, ujawniają wielkie kłamstwo dotyczące motoryzacji w polityce klimatycznej UE!
Jeśli bowiem pojazdy z napędem wyłącznie elektrycznym nie pozwalają w średniej na zmniejszenie emisji CO₂ nawet o połowę w porównaniu z pojazdami z silnikiem spalinowym, to nie ma przekonującego uzasadnienia dla planowanego, szeroko zakrojonego zakazu sprzedaży nowych pojazdów z silnikiem spalinowym od 2035 roku.
Odrzucają dotychczasowe podejście unijnych organów regulacyjnych, polegające na mierzeniu emisji CO₂ wyłącznie w spalinach, a więc na rurze wydechowej, uznając je za naukowo nieuzasadnione. Nie uwzględnia ono bowiem emisji CO₂, które powstają podczas pozyskiwania surowców, produkcji, eksploatacji i recyklingu samochodów elektrycznych. Chodzi tu przede wszystkim o CO₂ zawarty w stali lub aluminium oraz o to, ile energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych lub kopalnych zużywa się podczas produkcji i eksploatacji samochodu elektrycznego. Na ślad węglowy samochodu wpływa również to, ile materiałów można odzyskać pod koniec cyklu życia pojazdu.